Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
MADZIA
MADZIA
Spojrzał w jej duże zielone oczy.
-Proszę.- szepnął dziewczęcy głosik.
Uśmiechnął się na dźwięk tonu, jakim wypowiedziała to słowo.
-Proszę Adasiu. Ten ostatni raz.- jej oczy rozszerzyły się jeszcze bardziej przyglądając się jego uśmiechowi.
-No już dobrze, dobrze pojedziemy na tą imprezę.- powiedział w końcu chłopak spoglądając na rozradowany wyraz twarzy swojej przyjaciółki. Dziewczyna przymknęła powieki i bez zastanowienia rzuciła się na szyje Adama.
-Madziu udusisz mnie.- wydusił z siebie, ale objął ja w pasie jeszcze mocniej.
-Uwielbiam cię!- szepnęła mu ucha rozradowana, a następnie uwolniwszy go z uścisku odwróciła się do grupy ludzi stojących za nimi.
-Jedziemy!- krzyknęła, a oni na przemian zaczęli gwizdać i bić brawo.
-To będzie najlepsza impreza w naszym życiu!- mówił żywo niewysoki chłopak z burzą ciemnych włosów na głowie.
-Adrian ja bym nie był taki pewny. Jestem ciekawy jak będziesz jechać w taką śnieżycę.- powiedział Adam wyglądając przez okno swojego salonu. Na dworze panował pół mrok, a z nieba poruszył obficie drobny śnieg.
-Do jutra napada tyle, że nie będziesz wiedział jak wyjechać z garażu.- dodał odrywając wzrok od białego puchu i spojrzał na kolegę.
-Oj przestań!- zaprotestowała wysoka dziewczyna stojąca obok Adriana. Patrzyła na Adama swoimi ciemnymi oczami pełnymi oburzenia.
-Asia nie złość się, on tylko próbuje powiedzieć, że będziemy mieć trudne warunki jazdy.- stanęła w obronie przyjaciela Magda i złapała jego dłoń dając mu tym samym znak, żeby już nie wdawał się w żadną sprzeczkę.
-Dobrze już milczę!- warknął Adam.
Zapadła cisza, która przerywało nucenie kolęd przez Magdę. Nagle odezwał się Adrian.
-To my się zbieramy Aśka.- blondynka podniosła się z kanapy i rzuciła w stronę przyjaciół:
-Jutro u mnie o 16:00.- po tym zdaniu i ona i Adrian opuścili salon.
-Nie odprowadzisz ich?- spytała zdziwiona Magda spoglądając na Adama, który najwyraźniej był cały czas zły.
Madzia uśmiechnęła się pobłażliwie. Podeszła do niego, dotknęła jego policzka swoją szczupłą dłonią i powiedziała:
-Proszę o uśmiech za milion dolarów.
Mina Adama nadal była nachmurzona. Magda powtórzyła to samo zdanie dodając:
-Proszę i uśmiech za milion dolarów specjalnie dla mnie.
Kąciki warg Adama drgnęły. Spojrzał na przyjaciółkę i uśmiech na jego twarzy pojawił się w całej okazałości.
-Uwielbiam cię Madziu.- szepnął całując jej nadgarstek.
-A ja ciebie.- powiedziała dziewczyna i złożyła pocałunek na jego policzku.
*
Sobotnie popołudnie było wyjątkowo ponure. Cała powierzchnia nieba była przykryta ciemnymi chmurami, a od samego rana prószył drobny śnieg.
-Jest zimno, wieje, a na drodze jest ślisko.- mówił przez zaciśnięte zęby Adam.
-Przestań marudzić i mnie obejmij, bo marznę.- powiedziała Magda tuląc się do niego.
Gdy doszli do domu Joanny na podwórku stał już czerwony Opel Adriana.
-Autko się grzeje.- usłyszeli głos chłopaka dochodzący z środka maszyny.
-Zajmujcie miejsca.- powiedziała Asia wychodząc z domu. Magda się rozpromieniała.
-Ja siadam z przodu.- zawołała.
-Jak chcesz.- wzruszyła ramionami Joanna i dodała: -Nie lubię jak pasy mnie cisną.
-Wolałabym, żebyś siedział koło mnie.- zażartował Adam wsiadając do auta. Magda spojrzała na niego i posłała najcieplejszy uśmiech jaki tylko była wstanie.
Po zajęciu przez wszystkich miejsc, Adrian przekręcił kluczyk w stacyjce.
-To ruszamy.- oznajmił radośnie, gdy wyjechali na zaśnieżoną ulicę.
*
-Zwolni.- powiedział stanowczo Adam.
-Zwolni!- zażądał po raz kolejny.
Adrian pokręcił przecząco głową.
-Nie ma mowy. Jeśli nie przyspieszę to się spóźnimy.
-Zwolni cholera!- krzyknął w końcu Adam.
Lecz i to nie poskutkowało. Magda przechyliła się w stronę kierowcy i spojrzała na licznik.
-Adrian, Adaś ma racje. Zwolni, proszę.- a potem był tylko błysk i zapadła cisza.
**
W powietrzu unosił się słodki zapach kwiatów i mrozu. Adam spojrzał na oddalających się przyjaciół. Szli przytuleni do siebie, wszyscy ludzie ze szkoły, z klasy, z osiedla. Gdzieś na samym końcu szedł Adrian kulejąc na lewa nogę i Asia trzymająca go pod ramię. Jak bardzo on ich teraz nienawidził. Łzy znowu napłynęły mu do oczu. Wziął głęboki wdech, a słodka woń kwiatów napełniła mu nozdrza.
-Adaś my już wracamy.- powiedział ojciec Magdy kładąc mu rękę na ramieniu, po czym dodał: -Moja żona...- nie dokończył tylko obiął szczupłą ruda kobietę i ruszyli przed siebie.
Cmentarz pustoszał.
Adam spojrzał na stertę kolorowych kwiatów z czarnymi wstęgami. Za wieńców wystawał jasno brązowy krzyż z białą tabliczką. Czarne napisy głosiły.
Magdalena Lewandowska
Ur. 9.11.1988 roku
Zginęła śmiercią tragiczną
Po policzku chłopaka spłynęły kolejne łzy. Nie powstrzymywał ich, płynęły gęsto i obficie. Otarł je wierzchem zamarzniętej dłoni. Potem dotknął swojego czoła. Pod palcami wyczuł niewielkie zgrubienie.
-Pieprzona rana!- szepnął.- Głupie rozcięcie na czole! Boże, czemu ona, czemu ona, a nie ja?!
Łzy spływały coraz gęściej. Ukląkł. Złożył ręce.
-Madziu kocham cię. Proszę nie zostawiaj mnie.- błagam patrząc na wieńce. Nagle pod jednym z nich dostrzegł dwa białe kwiaty.
-Lilie.- pomyślał. Wyciągnął po nie dłoń.
-Nie cierpisz lilii, a w szczególności białych.- powiedział na głos. Podniósł się z ziemi trzymając cały czas kwiaty w dłoni .
Stał tak jeszcze długo, aż zaczął padać gesty śnieg. Przeżegnał się i opuścił powoli cmentarz. Przed bramą stał duży kontener na śmieci. Wrzucił do niego dwie białe lilie, które cały czas ściskał w prawej dłoni.
-Poczekamy do lata Madziu, poczekamy na fiołki.- powiedział i spojrzał na najjaśniejszą gwiazdę na niebie, a kolejne łzy spłynęły mu po policzkach
madzia101 16/06/2007 16:46:17 [Powrót] Komentuj
| Lay&html by
MrocznaOna dla
BLOG4U.PL |
|
szablony-na-zamowienie.blog4u.pl|
Strona Główna
madzia101

Moj blogus
Dodaj do Ulubionych
3043
Ksiega Gości
Dodaj do Księgi
0
2007
Lipiec
Czerwiec
Biała trumna, ludzi tłum
I miejsce na Twój grób :(
Dlaczego to Ty? Dlaczego to spotkało Ciebie?
Że teraz zamiast z nami, jesteś w niebie
Nikt się z tym pogodzić nie może
Żadne tłumaczenie zrozumieć nam tego nie pomoże...
Nadzieja- została nam ona
Że przemieniłeś się w pięknego Anioła
Patrzysz na nas z góry
A my żeby Cię zobaczyć sięgamy ponad chmury
Albo do wspomnień, do zdjęć
Przypominając sobie Ciebie nie możemy powstrzymać łez..